Pączek zadaje kłam

22 09 2008

Jeden z najpopularniejszych stereotypów głosi, że koty przywiązują się do miejsca, a nie do ludzi. Pączek dostarcza dowodów, że jest wręcz przeciwnie.

Po powrocie z wakacji dowiedzieliśmy się, że Pączek przez dwa tygodnie nie usiadł nikomu na kolanach, nie przytulił się, nie zamlaskał (ssąc łapkę) i nie zamruczał. Mimo wszystko bawił się dobrze, szalał z Kruszynką i Warkotką, a nawet niepostrzeżenie zrobił sobie nocną wycieczkę.

Kiedy przyjechaliśmy stęsknieni  natychmiast zajął miejsce na kolanach i mruczeniu z mlaskaniem nie było końca. Wieczorem kursował od jednej zasypiającej osoby do drugiej, żeby namruczeć po równo każdemu z nas do ucha i donośnie zamlaskać gdzieś w okolicy szyi. A w nocy zabrał się do szarpania swojego kocyka i kapy na łóżko z groźnym warczeniem.

Natychmiast wynieśliśmy wszystkie narażone na poszarpanie materiały do zamkniętego pomieszczenia, bo już wiedzieliśmy czym to grozi. Po poprzedniej tak długiej rozłące, czyli dziesięciu dniach spędzonych przez nas w kinie na festiwalu filmowym, Pączek nocą wygryzł 5 prawie idealnie okrągłych kilkucentymetrowych dziur w moim szalu. Tak objawia się ciemna strona kociej przyjaźni. Tylko nam mruczy, ale też tylko nas drapie, gryzie i poniewiera o wczesnych godzinach porannych. I niech poniewiera! Jak nie poniewiera to mi tego brak i smutno.

Pączek wypatruje kogoś, kogo mógłby bezkarnie potarmosić i podrapać, albo mu pomruczeć. Zależnie od nastroju.

wykop.pl








Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.