Kot ma sumienie (nieczyste)

2 12 2009

Nie chodzi tu o jakąś metafizykę, ale o fakt stwierdzony empirycznie. Konkretnie chodzi o sumienie Pączka, a jeszcze konkretniej – o sumienie nieczyste.

Niewiele jest zachowań, od których Pączka odwodzimy, ale jednak kilka jest. Na przykład, wychodzenie na płytę kuchenki (to kuchenka elektryczna i może się zdarzyć, że palnik będzie gorący), wyskakiwania na wysoką szafę z głośnika, który może spaść z wysięgnika razem z nim, albo picia wody z garnków (bo są w nich resztki jedzenia z przyprawami, które mogą mu zaszkodzić).

To „nie pozwalanie” zwykle wygląda tak, że Pączek się zabiera do robienia tego, czego nie wolno, a my psikamy, klaszczemy, pokrzykujemy, a jeśli to nie pomaga, gnamy w jego kierunku w celu powstrzymania, ale nie zawsze skutecznie. To jednak bardzo szybki i zwinny kotek mimo swoich pięciu kilo wagi.

Zauważyliśmy też, że Pączek, kiedy nie ma zamiaru nas posłuchać i w najlepsze zabiera się do brojenia, specyficznie się odzywa: mówi krótkie charakterystyczne miau. Czasem po cichu pod nosem, a czasem całkiem głośno i zadziornie. Tak manifestuje się jego nieczyste sumienie.

Jak to działa? Pączek coś broi, albo już zbroił. My wołamy do niego, po imieniu, albo np. „Kot, do raportu!”, a on się tym swoim zadziornym miau odzywa. To działa nawet na odległość. Jeśli chcemy sprawdzić, czy Pączek nie broi w innym pomieszczeniu, wystarczy głośno zawołać: „Kot!”, a on jeśli jest winny to odpowie, a jeśli nie – milczy. Niesamowite, ale to na prawdę działa. Musimy być już wmontowani w Pączka super ego skoro poczucie winy dopada go na odległość 🙂

Na zdjęciu Pączek siedzi na szafie, na którą wyszedł po głośniku.

Reklamy